Aż drogi w troje przed nią się rozłamią.

Stała, i myśli, którą pójść, Nijoła.

A wtém na pamięć matka jéj przychodzi,

Matka tak dawno przez nią zapomniana,

Do któréj dotąd nie śmiała zaglądać,

Żeby jéj swoich nie odkryć boleści.

Więc w prawo ku niéj prędko się zawróci,

I bieży bez tchu ponad Rosi brzegi,

Gdzie gród Kruminy i zamek na górze.

Wszystko tam razem z słońcem spać się kładło,