Wszystko spokojnym snem już spoczywało,

A Brekszta135 lała słodkie sny na głowy,

Które po ciężkiéj pracy koło roli,

Nim w niebie Aussra, xiężyca136 kochanka,

Uśmiechem dniowi otworzyła wrota,

Krótkiéj roskoszy137 w spoczynku szukały.

Wokoło zamku, wiatrami drażnione,

Zboża na łanach także spać się zdały,

I jakby do snu lekko kołysały,

Wirszajtos domu i chlewów pilnował;