I siły w życiu do walki potrzebne.

A dzicy jego przybrani rodzice

Widzieli nieraz z przestrachem i trwogą,

Jak święty Żaltis143 w kolebce go pieścił;

Jak psy się przed nim korząc, kładły drżące;

Jak nieraz, kiedy sam jeden na dworze

Igrał z swojemi braćmi i siostrami,

Wilk wyszedł z lasu i pełznął ku niemu,

A przypełznąwszy, lizał jego ręce;

Nieraz też orły, puszcz odwiecznych dzieci,