Niosły mu z krajów dalekich podarki,

Z drzew nieznajomych gałązki zielone,

Z nieznanych brzegów kwiaty niewidane;

Gdy usnął w cieniu u dębu starego,

Gołębie dzikie wokoło siadały

I do snu słodkim głosem wyzywały.

Widzieli biedni, i pojąć nie mogli;

A dziécię obce mieniąc jakimś Bogiem,

Puszczy mieszkańcy kłaniali się przed niém

I troskliwemi słonili144 pieszczoty.