Już młody Witol, bo tak go nazwano,
Rósł w siły, swoich rówiennych145 prześcigał,
Co dzień postawy nabierając męzkiéj146.
Probował łuku, probował oszczepu,
I rad by dawno poleciał na łowy,
By z dzikim wilkiem lub czarnym niedźwiedziem
Piérwszy raz siły i serca sprobować.
Nieraz na klęczkach ojca o to prosił;
Lecz on się lękał, od dnia do dnia zwlekał,
Namawiał jeszcze, by większych sił czekał.