I już nie wiedział, jak ma odpowiedzieć.

— Ojcze! mam siłę! Jutro dzień mój piérwszy —

Zawołał Witol i uklęknął przed nim;

A silne ręce ścisnąwszy, wejrzeniem

Błagał, ażeby znów mu nie odmówił.

— Jutro, wszak prawda? —

— Jutro dzień złowrogi. —

— Pojutrze, ojcze! pojutrze, lub nigdy!

Pozwolisz, albo już ja sam polecę,

Pójdę, a więcéj nie powrócę nigdy;