Pojutrze, synu, twoje piérwsze łowy. —

Witol z radości nogi mu całował.

I matkę ściskał, i z braćmi się pieścił,

I drugi oszczep smalił i probował,

Łuki naciągał, ragotinę rzucał.

Już wszyscy we śnie szukali posiłku,

A on w noc poźną przy zgasłém ognisku

Jeszcze tak czuwał, dumając o łowach,

O owym świecie nieznanym, dalekim,

Rad, że swéj siły w zapasach sprobuje,