Czekała chwili, kiedy Pramżu z góry

Wyznaczył śmierci godzinę dla człeka;

Wówczas odcięła płótno, nić od gwiazdy;

I gwiazda, gasnąc, na grób poleciała,

Padła na stosie i znikła na wieki.

Ykształoj płótno życia w świętéj rzece

Z brudów obmywszy, oddawała Bogóm.

Lecz pośród pracy Gadintoj złośliwa

Coraz to siostry gadaniem odrywa,

Plecie im dawne światów, Bogów dzieje.