Gdzie pod leszczyną słowiki śpiewają

I białe róże słodką woń rozlały,

Oczy przed siebie niespokojne zwrócił

I z obcych myśli otrząsł41 skroń zmarszczoną.

Po ścieżce wązkiéj42 i dziko zarosłéj

Drze się po ciemku, iż do Mildorohu43

Gęstemi krzaki szarpie i przemyka.

Suknię szmatami po głogach rozdziera,

I ręce krwawi, i piersi kaleczy,

A ciągle z okiem na ołtarz zwróconém