Dziewięć słońc lica swoje. —

Jeszcze głos pieśni płynął po dolinie,

Jeszcze go prządki, dumając, słuchały,

Kiedy Sargietoj, załamując ręce,

Nić poplątaną z przestrachem wskazała.

Lecz Dejwas161 próżno chciały ją rozplątać,

Bo już Gadintoj, któréj Grajtas szeptał,

Taką powiastkę zaczynała prawić:

Żaltisowa żona

Poszła Egłe162 z siostrami o wieczornéj porze