Przed którą milczą dzikie róże białe,

I lipy zapach swych kwiatów schowały.

Ujrzał ją Litwin, ona go ujrzała;

Postąpił, ona podbiegła ku niemu,

Czarę na świętym ołtarzu rzuciła,

A sama w jego objęcia upadła;

I jak wąż wierzbę opasuje sobą,

Jak powój, co się na olchach zawiesza,

Jak chmiel, co płoty miłośnie owija,

Tak ona jego oplotła uściskiem,