— Smolna była łuczyna179,

Wiatr dym pędził w tę stronę. —

Bracia wzięli młódszego180.

Zbili znowu na próżno.

Nie powiedział im tego,

Jak ojca wyzwać możno.

Potém wzięli dziewczynę,

I zawieźli w dolinę,

Prosili i pytali.

Długo, długo milczała;