Pod starym dębem na wieki została,

Postrach myśliwych, niebacznym nauka.

Wstał ojciec, przetarł rozespane oczy;

A matka smolne paliła łuczywo,

Placków na drogę, nabiału i chleba,

Rad macierzyńskich nie skąpiąc młodemu.

— Nie wiesz — mówiła — nie wiesz, co to łowy!

To nie igraszka, jak w podwórku chaty,

Nie w gnieździe wróbli, nie z pliszką to sprawa.

A któż wié, co tam w puszczach się ukrywa?