Tyle straszydeł! niebezpieczeństw tyle!

Tyle srogiego i dzikiego źwierza!

Już brat mój jeden zginął od niedźwiedzi;

Drugiego koza lekko ustrzelona

Wiodła w ostępy, aż zbłądził, i potém

Ledwie w dni kilka wybladły i głodny

Późną się nocą do chaty powrócił;

Ale co widział w Miedziojny krainie,

Nikomu nigdy nie mówił ni słowa,

I więcéj potém nie poszedł na łowy.