Wdział wiżos197, skórą grzbiet okrył niedźwiedzią,

A Witolowi wyniósł strój podobny

Z twardych skór źwierza na łowach odartych.

Piérwszy raz chłopiec szaty męzkie198 włożył;

Piérwszy raz uczuł, że mu wolno było

Przestać nareście199 być tylko dziecięciem.

Wyglądał oknem. Już się świt zabielił,

Słońce ze swoich pałaców za chwilę

Na złotym wozie miało wyjść z kąpieli.

Wyszli, a jeszcze Bogóm się domowym