Jak lud pod panem, niewolnik posłuszny,

Tęsknie za słońca promieniem patrzały.

U spodu, młodéj Lazdony dziedzina202,

Gęstemi sploty203 wiła się leszczyna,

Wdzięcznemi łuki gnąc na różne strony.

Z pośrodku dębów, gdzieniegdzie wysmukła

Sosna, u wierzchu ozdobna koroną,

Jakby dziewica do ślubu ubrana,

Wesoło wieńcem niezwiędłym szumiała.

Tu ówdzie biała osina i klony,