Dwóch nas na niego, czyż nie damy rady?

Wszak to najlepszy na łowy początek. —

— Szaleńcze! cicho! — Witol oszczep podniósł,

i lekko trzęsąc głową, się uśmiechał.

Wtém na łom naszli; za łomem chrzęstnęło;

Psy wzniosy uszy i oczy wywarły;

Ogromny pysk się zza drzewa wychylił,

Potém dwie łapy na łomie oparte,

I czarny niedźwiedź spójrzał na myśliwych.

Stary szedł chyłkiem; lecz Witol z radością