Łuk swój naciągnął i pomiędzy oczy

Strzałę mu ostrą zapuścił głęboko.

Ryknął źwierz dziki i przez łom przeskoczył

Prosto na niego. Stał Witol z oszczepem;

I kiedy niedźwiedź ku niemu się zbliżył,

W czaszkę go dwakroć z całych sił uderzył;

Wierne psy z tyłu szarpać go poczęły;

On się otrząsnął i na nie zawrócił;

A łowiec młody już mu na kark skoczył,

I w silne ręce za gardło ująwszy,