Stłumił ryk prędko, a z rykiem i życie.

Padli obadwa. Z twarzą rozognioną

Porwał się Witol, nie wierząc źwierzęciu,

I bił go jeszcze, aż na twardym pysku

Skrwawiony oszczep w trzaski podruzgotał;

Naówczas krzyknął radośnie, aż w lesie

Sto razy głos się daleko powtórzył.

Stary, patrzając na łatwe zwycięztwo211,

Osłupiał, mierząc bojaźliwem okiem

Nieprzyjaciela drgającego jeszcze.