Z radością Witol na pierś mu się rzucił

I ściskał ojca; a łzy mu płynęły,

A piersi oddech wzdymał przyśpieszony;

Potém niedźwiedzia, biegł, deptał nogami,

Szalony piérwszem w swém życiu zwycięztwem.

Siedli ze starcem skórę z niego zdzierać;

Łapy na przysmak odcięli wieczorny,

A ścierwo ptastwu leśnemu rzucili.

— Śpieszmy! — rzekł ojciec. — Obudzone rykiem

Jut puszczy pewnie biegną meszek212 siada.