Trzeba uciekać! Bierz psy i idź za mną. —

Wstali, a Witol wziął skórę skrwawioną,

I jeszcze drżący wzruszeniem, odwagą,

Szedł, patrząc tylko, zkąd213 znów dójrzy214 czego?

Stary na coraz gęstsze wiódł go puszcze;

Czasem z rozmysłem obejrzał się wkoło,

I, jakby dążył po znajoméj drodze,

To tu, to ówdzie kręcił się i zbaczał,

Silném ramieniem gałęzie drzew trzaskał,

Chrósty215 rozgniatał, przeskakiwał łomy,