Na prawo bramy dom Krewe Krewejty;

Na lewo stała podróżnych gospoda;

Daléj czerniały wejdalotów domy

I sigonotów ubogie chrominy,

I wędrowników pobożnych szałasy.

Wszystko tam spało, tylko u ołtarza

Dwóch wejdalotów ogień podsycało;

Drzewem, bursztynem, żywicą karmiony,

Błyskał i żółtym wznosił się płomieniem;

Niekiedy ostry, jak strzała myśliwca,