I czarna jakaś wojenna chorągiew,

I czapka strojna w perły i łańcuchy.

On siedział, spójrzał; milcząc, podniósł oczy,

I czekał, aby piérwsi się ozwali.

— Ojcze! — Bogini po cichu wyrzekła —

Raz to już drugi w kobiécéj postaci

Oczóm247 się twoim objawiam zdumionym;

Piérwszy, gdy brat twój umarł stąd daleko. —

— Bądź pozdrowiona, wielka Dejwa Mildo! —

Zawołał, wstając, i padł na kolana