Zalały wzgórza, doliny zrównały.

Przez dni dwadzieścia, przez dwadzieścia nocy,

Trwał potop wielki. Ludzie z gór na góry

Próżno się biedni rzucali, płynęli;

Nigdzie im Pramżu suchego kawałka,

Nigdzie suchego nie zostawił kraju:

Bo na przeznaczeń kamieniu odwiecznym

Wyryto było, że wszyscy wyginą.

Lecz kiedy wyjrzał na skaraną ziemię,

Widział ją Pramżu pustą i zalaną, Widział, jak morskie pląsały potwory