Umrzeć z oszczepem w ręku, w polu bitwy,

I pójść do ojców do wschodniéj krainy.

Nie chcę napoju, bo z twoich ust płynie

Słodszy nad ziemi i nieba napoje.

Nad wonie jego, milsze tchnienie twoje;

Nad całą wieczność, droższa chwila jedna,

Którą ja w twoim uścisku przeżyję. —

To mówiąc, Romois na piersiach twarz tulił,

A ona, smutno patrzając na niego,

— Miły mój! — rzekła — wkrótce będę matką,