Dopiéro straszna, kiedy weń uderzy.

Nigdy jéj Litwin przewidzieć nie żąda,

Nigdy się od niéj uchronić nie stara.

Gdy pełne chaty, nabite stodoły,

Jedzą i piją, dopóki wystarcza;

Przyjdzie głód potém — wszyscy się rozbiegą305

I pójdą chleba daleko gdzieś szukać. —

Tak mówił starzec; a Witol spragniony

Słuchał go duszą młodą i ciekawą.

Drugi raz patrząc w niebo mądry Krewe,