Co jaśniejszemi promieniami świecą.

Mniejsze, ich wnuki, niedorosła dziatwa.

Synowie słońca zaludnili niemi,

Wprzód puste jeszcze, te nieba szérokie.

Niedługo xiężyc został żonie wierny,

Jak piérwszéj wiosny, piérwszego dnia ziemi;

Wkrótce on córkę jutrzeńkę pokochał,

Unikał słońca, w nocy zaczął chodzić,

I pod dzień biały na niebie się bawić.

Słońce raz wyszło wcześniéj z łoża swego,