I już starego ojca nie żałował,

Ni chaty w puszczy, ni zabaw dziecięcych,

Które nie jeden raz wprzódy opłakał;

A w sercu uczuł ten zapał do boju,

I to pragnienie walki z ciężkim losem,

Których któż w życiu choć raz nie doświadczył?

Tymczasem prędko płynął czas w Romnowe.

Krewe Krewejtę pochylały lata;

I jak ta kropla, co pełne naczynie

Jedna przepełni, tak jemu godziny,