Które długiego domierzały życia,

Już się na próżno wezbrane zlewały.

Nie czuł ich starzec; ni w życiu roskoszy312,

Ni w duszy swojéj sił na dalsze życie,

Ni w sercu węzła, coby go do świata,

Coby go jeszcze do ludzi krępował.

Wszystkie już dawno pęknięte leżały.

Wzdychał za cichym spoczynkiem w mogile,

Za połączeniem z ojcami swojemi;

Płakał nad Litwą; to znowu bezsilny