Często wśród ofiar usnął i spoczywał,

Jakby już duszą w wschodni kraj ulatał.

Gdy się rok skończył, w Oczyszczenia święto,

Po raz ostatni zawołał Witola.

— Synu! — rzekł — czas już, bym życia dokonał,

Tak, jak przede mną wszyscy poprzednicy.

Stanę na stosie i za lud mój spłonę,

Którego grzechów nie kozieł ofiarny,

Ni modły żadne od kar nie zasłonią.

Krwi méj potrzeba — oddam im krew moję313.