— Zwołajcie lud mój — rzekł starzec. — Ja czuję,

Że czas mi spłonąć na śmiertelnym stosie.

Wielką zgotujecie ucztę i ofiarę,

Bo pora Bogów straszny gniew przebłagać. —

Upadli przed nim i poszli z rozkazem.

Każdy przed sobą niósł laskę poselską,

I ze wsi do wsi, od chaty do chaty,

Lud zwoływali na obrzęd w Romnowe.

Wszyscy śpieszyli, zewsząd lud się cisnął.

W puszczach głębokich wieścią obudzony