Zrywał się Litwin, i z oszczepem w ręku,

Z ofiarą w sakwach, biegł oglądać Krewy,

Ostatnią chwilę i obrzęd ostatni.

Nareście316 nadszedł dzień ów uroczysty.

Ponad rzekami tłum ludu dolinę

Gwarny, ciekawy, zmięszany317 zalegał.

Za świętym dębem z najdroższego drzewa

Stos wejdaloci układli318 wysoki.

Do niego słane białemi płótnami,

Sypane kwieciem prowadziły wschody319.