Kapłani starca już na stos podnieśli,

I wszyscy zeszli; on został sam jeden.

Znów cisza — czeka lud słowa w milczeniu.

Starzec ostatni raz z piersi wydobył

Głos, co za chwilę na wieki miał zgasnąć.

— Ludu mój! — rzecze — klęski na was spadły!

Wróg niszczy Litwę i brańców zabiera!

Co dzień mniéj ludzi z wyprawy powraca,

I co dzień sioła szérocéj pustują324,

I co dzień pola szérzéj chwast pokrywa!