Niekiedy tylko wiater330 go rozpędzał;
I wówczas widać było na wierzchołku,
Jak siedział niemy bez krzyku, bez jęku,
I zdał się wolno w płomieniach usypiać.
Trąby i rogi, śpiewy i piszczałki,
Razem z płomieniem dokoła zawrzały.
Nim Bodziawołos331 wałundę332 dosypał333,
Popioły tylko zostały z ofiary,
A starca tylko u ludu pamiątka.
I już nowego krewe wejdaloci