Pod wielką jakiejś rodziny mogiłą.

Na niéj, jak gdyby gwiazda z niebios spadła,

Leżały siwe w sześć promieni głazy.

Z strony południa zawarte kamieniem

Wrota mogiły, na resztę rodziny,

Ns dzieci ojców i ta mężów żony,

Zieloném darniem338 kryjąc się, czekały.

Tu usiadł Witol spocząć i podumać.

Gaj, szumiąc cicho, do snu go wyzywał;

I strumień święty, nad którego brzegiem