Choroby starte na szmatach wisiały,339

Szemrał, w gęstwinę lasu się wdzierając.

Zaledwie oczy lekki sen przymykał

I stos mu Krewy marzyć się zaczynał,

Usłyszał łoskot. Górą ptak przeleciał;

Kracząc, zawisnął ponad nim wysoko,

I znowu zniknął za drzew gałęziami.

Lecz w głosie ptaka, i locie, i pierzu,

Poznał, że puszczy nie był to mieszkaniec,

Ale duch zpod340 stop Perkuna puszczony,