I na Witola zpode342 łba spozierał;

Stawał, szedł mowo; a gdy się z nim zrównał,

Odetchnął chwilę i tak go powitał:

— W imie343 Bentisa, w imię Kielo-Dewas344,

Bądź pozdrowiony, wędrowniku młody!

Wszak pewnie idziesz od strony Romnowe? —

— Z Romnowe, ojcze! — I ja się tam ciągnę.

Ale za późno: bo Krewe Krewejto,

święty nasz ojciec, pewnie się już spalił? —

— Kiedy ostatnia głównia stosu gasła,