dasz mi ich z głową razem, Mildy synu!

Znam cię, kto jesteś! Dwadzieścia lat szukam,

Zbiegałem puszcze, i zamki, i numy354,

Niedźwiedzie łomy, Staubunów pieczary,

A nigdzie dotąd nie odkryłem ciebie.

Lecz kiedy dusza Krewejty leciała,

Na białéj sukni Perkun postrzegł plamę.

Plamę tę twoje łzy na niéj zrobiły.

I po niéj przecie do ciebie doszedłem:

Bo któż by cię był u dębu Perkuna