Witol ku niemu zwrócił się radośnie;

Lecz szukał ścieżki, a ścieżki nie było.

Za gęstym łomem, pomiędzy pniakami,

Niekiedy tylko z dala zaświeciło;

Lecz w lewo, w prawo zdawało się błąkać,

I podróżnego naumyślnie zwodzić.

Stanął, i wspomniał Grajtasa wybiegi,

A potém nazad ku drodze się zwrócił.

Natrafił ścieżkę, i światła nie patrząc,

Z dobytym mieczem szedł daléj drożyną.