A ranek z Aussrą363 jeszcze nie przychodził.

Ludzi i wiosek nie było ni śladu,

Ani mogiły nad drogą wyniosłéj,

Ani świętego kamienia podróżnych,

Ani pastwiska zbitego trzodami,

Ani ogniska wiejskich nocleżanów;

Tylko go dzikie otaczały bory

I błota trawą wysoką zarosłe,

I puste pola okryte wrzosami.

Długo tak błądził. Aż się las otworzył.