Małemi krzaki364 i trawą usłane

Szérokie pole przed nim się ciągnęło.

Na polu w dali widać było wioskę,

W któréj już ranne łuczywa świeciły,

I dym z wietów365 ku niebu się zwijał.

Lżéj mu się stało: bo już odpoczynku

Po nocnym trudzie i chleba zapragnął.

Śpieszył do sioła

U brzegu strumienia

Leżały numy366, wiśniowemi drzewy367,