Na piérwszem miejscu, pod Bożków opieką,

Okrytą białym zwieszonym ręcznikiem.

U okien błoną zaciągnionych żółtą

W maleńkich kubkach stał popiół ze Znicza,

Woda ze świętych strumieni czerpana,

I krew ofiarna, co bydła zarazę,

Mór i nieszczęścia od chaty odgania.

Daléj wisiały szaty ich ubogie,

Mała kolebka ze śpiącą dzieciną,

Oszczep starego i kądziel niewieścia.