I w duszy smutno Witolowi było,

Że nigdzie swoich, że nigdzie ojczyzny,

I krewnych sobie, przyjaciół nie znajdzie,

Że nie ma dokąd, nie ma iść do kogo.

Czasem wzrok tęskny ku niebu podnosił,

Jak gdyby matki nieśmiertelnéj wzywał;

A czasem ludu prostemu zazdrościł

Cichego życia u siebie, ze swemi.

Na całym świecie on nie miał nikogo,

Prócz jednéj ojca mogiły na Litwie;