Na płacz i jęki śmiechem odpowiedział. —

Cała się chata krzykami rozległa.

Zeszli się starcy, zbieżeli się młodzi;

Swalgon cóś mruczał, nie mogąc poradzić;

Staruchy cicho po kątach szeptały;

A jam sam jeden za stołem pozostał.

Widziałem, jak się młodzież ze mnie śmiała,

Jak wszyscy na mnie ukosem patrzali.

Jak ojciec, chodząc, załamawszy ręce,

Próżno do Bogów modlił się domowych,