Bo i on także sam jeden był w świecie;

Ale inaczéj czuł sieroctwo swoje,

Które na piersi srodze mu ciężyło.

Znużony kapłan usnął, pieszcząc węża;

A Witol, widząc wschodzącą jutrzeńkę,

Nadziawszy wiżos396, wziął miecz i szedł daléj.

Trzeci dzień drogi, jak piérwsze, upłynął;

Lecz kraj weselszy roztoczył się wkoło,

I lud weselszy śpiewał pieśni żniwa;

Po drodze uczty dożynek spotykał;