Wysuszał błota, wodą zlewał pola,

Piaskami kręcił, mącił rzeki do dna.

Ponad nim chmury, jak nad ścierwem krucy74,

Pod nim zniszczenie i postrach leciały.

Biegł, potém stanął, jakby śladu szukał,

I niecierpliwy rył ziemię do głębi,

Kręcąc się w miejscu; potém znowu ruszył,

I stanął znowu. Romois szedł przez puszczę

Z oszczepem w ręku i łukiem napiętym.

Uczuł go Grajtas po woni, uścisku,