— Któż jesteś? człeku! — jękł Raudon boleśnie —
Czy duch Perkuna na zemstę przysłany?
Czy brat mój, czyli niewolnik, co wczora?....
Któś ty? Ach! puść mnie! Chceszli skarbów moich? —
— Nic, tylko śmierci twéj, krzywoprzysiężco! —
A Raudon jęczał i rwał się zpod419 niego,
Lecz słabiéj coraz. Krew płynęła z oka,
Miecz mu tkwił w piersi, kolano cisnęło,
I ręka wroga barki mu szarpała.
Opodal, w strachu zmięszani420 dworzanie,