Jedni do zamku biegli, drudzy w lasy,
Tamci krzyczeli, insi straż wołali.
Na most się ludu wielki tłum wytoczył;
Co kto miał, porwał, i na pomoc biegli;
Ale niespiesznie: bo wszyscy zarówno; —
Nienawidzili okrutnego xięcia421.
Wrzask jego, jakby ryk dzikiego źwierza.
Daleko się aż po lasach rozlegał.
Nareście422 Witol chęć zemsty odmienił.
— Puszczam cię — rzecze — lecz na noc dzisiejszą