Ciepłe ognisko i dzban piwa czekał.

Witol się z mieczem u boku położył,

I sen udając, dał wypocząć ciału

Po trudach drogi i walki z Raudonem;

Lecz sen prawdziwy nie zszedł mu na oczy.

Na próżno mrużył; znowu je odmykał,

I niespokojny z łoża się porywał.

Słuchał, jak sowy, latając, huczały,

I ogień trzaskał, i koguty piały.

Cicho na dworze; tylko czasem straże