Wołały, budząc hasłem jedna drugą.

Wszystkie ich krzyki syn Mildy policzył,

I wszystkie kurów piania, co, jak straże,

Wśród cichéj nocy, wróżąc dzień, krzyczały.

Pomiędzy piérwszém a drugiém ich pianiem

U drzwi powolne usłyszał stąpanie

I jakby ciche szepty kilku ludzi;

Powstał z pościeli, miecz w rękę pochwycił,

Nastawił ucho — znowu cicho było.

— Czyli tam słudzy drzwi strzegli, czy może